- Sam się o to prosiłeś, mogłeś zabrać tą rękę.-powiedziałam.
- ...
- No co? Nic nie powiesz?-prawie krzyczałam.
- Możesz mówić ciszej? Słychać cię zapewne na korytarzu.-odpowiedział.
- Niech ci będzie.- powiedziałam- Więc, po co tu przyszedłeś?
- Po rzecz którą znalazłaś w lodzie, ale chyba mam coś ważniejszego na głowie-powiedział.-Ciebie.
- ŻE CO!?-krzyknęłam.
I znowu, powtórka z rozrywki.
- Prosiłem cię chyba o coś.-powiedział.
- Ne haja fifa ce ksyde.-wybełkotałam.
Zdjął mi rękę z buzi i...
- Musisz iść ze mną.-powiedział.
Wtedy zobaczyłam, że jednak coś mu zrobiłam, miał wielką plamę na bluzie pomiędzy nadgarstkiem a łokciem. To była krew. Jego krew.
sobota, 31 stycznia 2015
niedziela, 25 stycznia 2015
Chrzciny
O 11:00 są chrzciny mojego brata ciotecznego :). Postaram się wam wrzucić zdjęcia sukienki, butów i biżuterii.
sobota, 24 stycznia 2015
Ferie!!!
Nie wiem jak u was, ale ja mam już ferie. (Uwaga popis angielskim) Fuck yeah!!! Własnie se robię śniadanko, kawkę już mam jeszcze zrobię se jakieś tosty. Wrzucę wam zdjęcie na dole, gdyż jestem świetną kucharką ;). Zauważyłam też, że jest nas coraz więcej (czytelników), naprawdę się cieszę. O, jakaś kobieta upadła, miałam już lecieć, ale wstaje. O matko przestraszyłam się, teraz tak myślę że pobiegłabym w piżamie. I przy okazji sama bym się wywaliła. Ogółem jestem w świetnym humorze, co powiecie na wpisy przy śniadaniu? Hmm, zastanowię się. Kończę, na razie.
![]() |
| Kawa i tostu, mniam |
czwartek, 22 stycznia 2015
Żelazna Maska (16)
Leżałam na brzegu, a raczej na plaży, wokoło mnie nie było nic. Woda. Świetnie kolejny walnięty sen. Fala dotknęła moich stóp. Poczułam zimno, to był sen, ale jakże realistyczny.
- Wstań-usłyszałam-nie będę cię o to prosić. Usłuchałam. Zobaczyłam postać w kapturze.
- Kim jesteś?-zapytałam.
- Jesteś ostatnia, musisz dołączyć do nich.-powiedziała.
- Do kogo mam dołączyć?-odpowiedziałam pytaniem.
- Masz moc, o której nie masz pojęcia.-powiedziała.
- Jaka moc? O czym ty mówisz?-zapytałam.
Nie rozumiałam nic. Dołączyć? Do kogo?
-Woda.
- Co znalazłaś w lodzie?-powiedział.
Zdenerwowany, pewny głos. Woda. Na stoliku obok łóżka.Szklanka z wodą.
-Co znalazłaś w lodzie?-ponowił pytanie. Skoro mam moc, to może... Spojrzałam na wodę, szybko podniosłam rękę, woda ... lewitowała, zamroziłam ją. Mały sopel, posłałam w jego rękę i....
- Cholera-powiedział.
Nie zraniłam go zbyt mocno, ale przynajmniej cofnął rękę. Gapił się na mnie, chyba bo miał na twarzy tą cholerną maskę.
- Jak masz na imię?-zapytał.
- Kim ty jesteś?-zapytałam w tym samym czasie.
wtorek, 20 stycznia 2015
Żelazna Maska (15)
Wróciłyśmy, z drobnym wypadkiem, ale wróciłyśmy. Wracając na ląd, przeszłyśmy obok przerębla,który jak się okazało zaczął... się łamać, więc uciekałyśmy gdzie pieprz rośnie, ale było już za późno. Przy brzegu (na szczęście) było płytko i zmoczyłyśmy się do połowy, a przynajmniej ja bo Margie woda sięgała do klatki piersiowej. Zmęczone, przemoczone i zmarznięte wróciłyśmy do szpitala. Po drodze widziałyśmy fajerwerki, niesamowity widok ( i tak oglądałabym je z okna). Co do monety, kiedy się położyłam, dopiero sobie o niej przypomniałam. Pomyślałam że poczekam z tym do jutra, przecież mi nie ucieknie.
niedziela, 11 stycznia 2015
Nadal Prolog
Obudziłem się, wszystko mnie bolało, ale postanowiłem że to ziignoruję. Kiedy się podnosiłem, zamurowało mnie. Na kanapie spała jakaś dziewczyna, tylko co ona tu robiła ? Słyszałem że ktoś do mnie podbiegł, ale myślałem że go uderzyłem i odepchnąłem. Gapiłem się na nią, rzadko coś takiego mi się zdarza, ale było w niej coś... Nagle poczułem ból w piersi, bolało jak cholera. Wstałem i poszedłem zobaczyć jak wyglądam, nie zdziwiłbym się gdybym wyglądał jak ofiara rzeźnika. Zawsze tak było, prawie codzienna walka z tymi tępymi sługami przyzwyczaijła mnie do mojej twarzy, zawsze poszarpana, obita.
Obudziłam się, usłyszałam jak ktoś otwierał drzwi. Nie otwierałam oczu dopóki nie usłyszałam cichego trzasku. Pierwszą rzeczą było zniknięcie chłopaka ze stołu, uff czyli jednak on. Zaraz może poszedł po nóż żeby mnie zabić? Nie wyglądał na takiego, ale ostrożnośći nigdy nie za wiele. Usłyszałam klamkę, zamknęłam oczy.
Wyszedłem z łazienki, rany były... w całkiem dobrym stanie, ale nadal bolały. Zauważyłem że ona jakoś inaczej leżała, na początku to było trochę dziwne, ale najwyraźniej źle się ułożyła. Nie wiedziałem gdzie mieszkała, trzeba poczekać. Usiadłem tam gdzie leżałem, czyli na stole. Znowu jej się przyglądałem, powieka jej drgnęła. Boże jaki ze mnie pacan, obudziła się. Czułem jej strach, jedna z moich nielicznych zdolności. Nie chciałem się teleportować, ale zrobiłem to. Stałem przed tym wielkim, opuszczonym, hangarem. Było strasznie zimno, ale co to dla mnie.
Nie czułam jego wzroku na sobie, ale nie słyszałam też szczęknięcia klamki. Chyba poszedł sobie, chyba. Wstałam z kanapy i wdepnęłam w okład który mu zrobiłam. Dobra czas się zbierać, pomyślałam. Wzięłam deskę, powoli i po cichu szłam do drzwi, z ktorych czułam przeciąg.
Swieże powietrze tego mi było trzeba, pomyślałem. No nie było w sumie takie czyste, ale w Tokyo tak już jest. Usłyszałem przesuwane drzwi, wychodziła rozglądając się. Teleportowałem się i...
-Chyba powinieneś odpoczywać. -powiedziała trzęsąc się.
Grała na zwłokę, jej strach był mocniejszy. Gapiłem się na nią, a ona na mnie, choć pewnie wymyślała jak stąd uciec. Nadal nic nie mówiłem. I nagle obróciła się i pobiegła. Znowu teleportacja. Trzymałem ją.
-Puszczaj, zostaw!!-krzyczała.
Rozpłakała się, a ja nie wiedziałem co zrobić. Przytuliłem ją, czułem jej niepewność. Zaprowadziłem ją znów do hangaru, cała się trzęsła. Po tym jak weszliśmy, trochę się uspokoiła, ale jak zamknąłem drzwi na kłódkę, niepewność wróciła. Poszedłem do kuchni, wszystko mnie zabolało kiedy sięgnąłem po herbatę. Kiedy gotowała się woda, znowu się na nią gapiłem. Siedziała na blacie, patrzyła się w podłogę. Kiedy zalewałem wodą herbatę, czułem jej wzrok na sobie.
-Słodzisz?-powiedziałem z lekką chrypą.
Pokiwała głową, pokazała trzy palce. Wyjąłem cukier z szafki i zacząłem słodzić jej herbatę. Teraz była spięta, ciekawe co o mnie myślała. Podałem jej kubek, przez minutę się zastanawiała czy nie jest zatruty, czy coś w tym stylu.
środa, 7 stycznia 2015
Prolog (dalsza część)
Zeskoczyłam z deski, chwyciłam ją i szybko podbiegłam do chłopaka, na oko miał szesnaście lat. Myślałam że stracił przytomność, ale po chwili mnie chwycił i... teleportował. Nie wiedziałam gdzie jestem, ale wtedy najważniejszą rzeczą była apteczka. Z moich obserwacji które trwały z 5 minut, domyśliłam się że jestem w magazynie. Całkiem nieźle urządzonym ,,magazynie". Po tym jak znalazłam jakieś leki, plastry, bandaże zaczęłam się zajmować jego ranami. Rana postrzałowa, podudzie, ślady pazurów na klacie i miliony siniaków. Wyjęłam kulkę, założyłam opaskę uciskową nad raną i ją oczyściłam. Później zajęłam się śladami na klacie. Gdy ogarnęłam praktycznie wszystko, zadzwoniłam do rodziców ,,wrócę późno więc nie czekajcie" i tyle. Sprawdziłam czy ma gorączkę i poszłam szukać czegoś co by się nadawało na okład. Co potem? Zasnęłam.
wtorek, 6 stycznia 2015
Prolog (Przedpremiera nowej serii )
Część 1
Prolog
Nazywam się Alicja, mam 14 lat i mieszkam w Lichym Borze. Brzmi kolorowo? Być może, oceniacie to wy i tylko wy, poznacie tajemnicę Śmierci.
Jechałam na desce ulicą pełną pięknie przybranych domów. Niby zima, a śniegu brak. Bywa i tak, nie ma śniegu, nie ma łyżew, sanek, nart itp. Jechałam na dwukołówce, nie jestem szpanerem co udaje że umie jeździć, pomyślałam. Mijałam jakiegoś chłopaka, kątem oka zauważyłam że, ma skręconą kostkę, jest poobijany i... krwawi. Co zrobiłam? Pojechałam dalej, a po krótkiej chwili ,, Zaraz, co? Krwawi?" i zawróciłam, akurat wtedy gdy się wywalił.
Jeszcze dziś dalsza część prologu ;)
sobota, 3 stycznia 2015
Kolejna seria ?
Hej, z tej strony Madness i chciałabym powiadomić was o nowej serii która (najprawdopodobniej) pojawi się w środku marca lub na początku kwietnia. Gdzieś w tych okolicach. Czemu? Ponieważ będzie to seria zastępująca Żelazną Maskę. Planuje w lutym ( o ile się wyrobie) zacząć już drugi ROZDZIAŁ tej opowieści, a jednocześnie zrobić lekką przerwę, od niej samej . Wiem, wiem że planowanie jest do kitu, ale zawsze trzeba mieć jakiś plan.
To koniec tych ogłoszeń, do jutra.
Madness
To koniec tych ogłoszeń, do jutra.
Madness
Subskrybuj:
Posty (Atom)
