środa, 7 stycznia 2015

Prolog (dalsza część)

Zeskoczyłam z deski, chwyciłam ją i szybko podbiegłam do chłopaka, na oko miał szesnaście lat. Myślałam że stracił przytomność, ale po chwili mnie chwycił i... teleportował. Nie wiedziałam gdzie jestem, ale wtedy najważniejszą rzeczą była apteczka. Z moich obserwacji które trwały z 5 minut, domyśliłam się że jestem w magazynie. Całkiem nieźle urządzonym ,,magazynie". Po tym jak znalazłam jakieś leki, plastry,  bandaże zaczęłam się zajmować jego ranami. Rana postrzałowa, podudzie, ślady pazurów na klacie i miliony siniaków. Wyjęłam kulkę, założyłam opaskę uciskową nad raną i ją oczyściłam. Później zajęłam się śladami na klacie. Gdy ogarnęłam praktycznie wszystko, zadzwoniłam do rodziców ,,wrócę późno więc nie czekajcie" i tyle. Sprawdziłam czy ma gorączkę i poszłam szukać czegoś co by się nadawało na okład. Co potem? Zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz