czwartek, 22 stycznia 2015

Żelazna Maska (16)

Leżałam na brzegu, a raczej na plaży, wokoło mnie nie było nic. Woda. Świetnie kolejny walnięty sen. Fala dotknęła moich stóp. Poczułam zimno, to był sen, ale jakże realistyczny.
- Wstań-usłyszałam-nie będę cię o to prosić. Usłuchałam. Zobaczyłam postać w kapturze.
- Kim jesteś?-zapytałam.
- Jesteś ostatnia, musisz dołączyć do nich.-powiedziała.
- Do kogo mam dołączyć?-odpowiedziałam pytaniem.
- Masz moc, o której nie masz pojęcia.-powiedziała.
- Jaka moc? O czym ty mówisz?-zapytałam.
Nie rozumiałam nic. Dołączyć? Do kogo? 
-Woda.

Mam marny instynkt albo byłam naprawdę zmęczona. Nie spałam długo, kiedy poczułam rękę na mojej twarzy, sen się skończył,  znowu go zobaczyłam. Od momentu gdy pojawił się, głównie o nim myślałam. O człowieku w żelaznej masce. Przyłożył palec do otworu w masce, to oznaczało że mam być cicho, lub współpracować. Skinęłam. Nie zabrał ręki, był nieufny.
- Co znalazłaś w lodzie?-powiedział.
Zdenerwowany, pewny głos. Woda. Na stoliku obok łóżka.Szklanka z wodą. 
-Co znalazłaś w lodzie?-ponowił pytanie. Skoro mam moc, to może... Spojrzałam na wodę, szybko podniosłam rękę, woda ... lewitowała, zamroziłam ją. Mały sopel, posłałam w jego rękę i....
- Cholera-powiedział. 
Nie zraniłam go zbyt mocno, ale przynajmniej cofnął rękę. Gapił się na mnie, chyba bo miał na twarzy tą cholerną maskę.
- Jak masz na imię?-zapytał.
- Kim ty jesteś?-zapytałam w tym samym czasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz