wtorek, 20 stycznia 2015

Żelazna Maska (15)

Wróciłyśmy, z drobnym wypadkiem, ale wróciłyśmy. Wracając na ląd, przeszłyśmy obok przerębla,który jak się okazało zaczął... się łamać, więc uciekałyśmy gdzie pieprz rośnie, ale było już za późno. Przy brzegu (na szczęście) było płytko i zmoczyłyśmy się do połowy, a przynajmniej ja bo Margie woda sięgała do klatki piersiowej. Zmęczone,  przemoczone i zmarznięte wróciłyśmy do szpitala. Po drodze widziałyśmy fajerwerki, niesamowity widok ( i tak oglądałabym je z okna). Co do monety, kiedy się położyłam, dopiero sobie o niej przypomniałam. Pomyślałam że poczekam z tym do jutra, przecież mi nie ucieknie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz