sobota, 7 marca 2015

Jeff Glynn: Bitwa Światów

Strzał a raczej flara , wystrzelona jakieś dwie przecznice stąd. Czerwona. Trzeba się stąd zwijać, pomyślałem.
- Dobra, idziemy.-powiedziałem po krótkiej chwili.
- Ok, a ty?-powiedziała Alicja.
- Co ja?-odpowiedziałem pytaniem.
- N-no twoje imię.-powiedziała.
- Hmm, zza życia... Jeff.-powiedziałem.
- Zza życia?-powiedziała i spuściła głowę.
- Znaczy ja nadal żyję tylko, że ten... noo.-powiedziałem-nie wiem jak ci to wytłumaczyć.
- Aha.-powiedziała.
Skręcaliśmy właśnie w lewo, kiedy znowu pojawiła się kolejna flara.
- Czyli, że masz teraz... drugie życie?-spytała.
- Tak jakby.-powiedziałem.-,,zginąłem" w wypadku samochodowym i teraz jestem posłańcem śmierci. Od teraz tak się na nas mówi. To skomplikowane, ale...
- To tutaj, dz-dzięki za odprowadzenie.-powiedziała.

Miałam mętlik w głowie. Posłaniec śmierci, zginął w wypadku i teraz... ma drugie życie? Mój Boże to nie na moje nerwy i znowu flara. O co z tym chodzi? Cholera, nie wnikaj w to, powiedziałem sobie. Podniosłam wzrok na Jeffa i się uśmiechnęłam. Życie bez ryzyka, nie ma smaku.

- Uważaj na siebie... Jeff.-powiedziałam i i pobiegłam po schodach do domu.
Przyjaźń z ,,posłańcem śmierci,,. W co ja się pakuję?



,,Słońcu ani śmier­ci nie można pat­rzeć pros­to w oczy."

                                    François de La Rochefoucauld





                                                                          Koniec

                                                                    1 rozdziału    

1 komentarz:

  1. Jezuu znowu coś się skopało przepraszam, złośliwość rzeczy martwych :P

    OdpowiedzUsuń