- To tutaj?-spytałem.
- Tak, ehm... dzięki.-powiedziała.
- Nie ma za co.-powiedziałem.- Odprowadzić cię?
- Nie, dam radę.-odpowiedziała.- No to ... cz-cześć.
Kiedy ona odchodziła coś kazało mi ją zatrzymać, była jakieś dwa metry ode mnie.
- A twoje imię?-spytałem.
- A twoje imię?-spytał.
Imię? Nie zamierzałam kłamać, poza tym więcej się nie zobaczymy, taką mam nadzieję i zanim się zorientowałam usłyszałam tylko ...
- Alicja.-odpowiedziałam.
Staliśmy tak naprzeciwko siebie, oddaleni o parę metrów. Wtedy zauważyłam jak sypie śnieg, wtedy usłyszałam strzał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz