Wezwanie
Kiedy szukałam kluczy w kieszeni kurtki obejrzałam się, już tam nie stał [...]. No nareszcie, wsadziłam klucz w dziurkę i powoli przekręciłam w prawo. Kiedy zamykałam drzwi wejściowe i zdejmowałam buty zegar wybił 21.00. Nikogo nie ma w domu? Szybko zdjęłam czapkę i postawiłam deskę pod ścianą.
- Gdzie ich wszystkich wywiało?-powiedziałam i coś otarło mi się o nogi.
- Melody, ale mnie przestraszyłaś.-powiedziałam i pogłaskałam ją.
Melody, około 2-roczna, czarna kotka z białymi skarpetkami i plamką na oku w kształcie serca.
- Może ty wiesz gdzie są rodzice?-zapytałam.
- Mrrau.-wymruczała i ruszyła do kuchni.
Wieczny żarłok, ale jednak ruszyłam za nią. W kuchni czekał na mnie liścik.
,,Alicjo, na razie ty się opiekujesz domem, jutro przyjedzie babcia i się tobą zajmie. Do zobaczenia i kochamy Cię.
Rodzice"
Ekstra, pomyślałam i zaczęłam sobie robić herbatę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz